Los jest piękny, ale zły – Los złowrogo szczerzy kły

W jeżynowym raju, za krzewem koronki:

Ty liczysz motyle – Ja liczę biedronki.

Złapmy się za ręce, wzrok zanurzmy w niebie:

Ty zaszeptaj do Mnie, Ja szepnę do Ciebie.

 

Słońce dawno zaszło, gwiazdy zaświeciły;

oby Nasze serca tak, jak one skrzyły.

Nie patrzmy na ludzi, pójdźmy w świat daleki:

mińmy puste pola i wijące rzeki!

 

Zjedzmy pocałunki, nakarmmy wiewiórki,

podziwiajmy kwiaty, zielone pagórki!

Tęczą się owińmy, z wiatrem pofiglujmy -

Ten świat bardzo mroczny, ale w piękno bujny.

 

Z maków spleć Mi wianek – mam z rosy klejnoty.

Sukienka powiewa – Bóg zsyła kłopoty.

Włosy Twe kręcone, gest ramienia czuły,

przekroczymy mostek i bajora muły.

 

Bukiet lawendowy, sowa pohukuje.

Poraniony człowiek rany rozdrapuje.

W ponurej jaskini wiszą nietoperze.

Tak przykre się stało, a dalej nie wierzę.

 

Pająk plecie sieci, wilki tęsknie wyją,

złote rybki toną, umarli nie żyją.

Oset palce kłuje, księżyc tonie w stawie -

chociaż miewam uśmiech, to się łzami dławię.

 

(autor: Ja)

Opublikowano Literatura, Wszystkie wpisy, Życie | Otagowano , , , , , , , , , | Skomentuj

Jeszcze coś z rabarbarem: budyniowe babeczki

Sezon na rabarbar trwa tak krótko, że postanowiłam wykorzystać go jeszcze w jakimś przepisie. Wybór padł na te maleńkie, przykryte czapeczką babeczki: są mięciutkie, puszyste, wilgotne, nadziane kwaśną konfiturą z czarnej porzeczki (ale pewnie z wiśniową, z czarnego bzu czy jeżynową będą smakowały równie wspaniale) i waniliowym kremem maślano-budyniowym.

Szybkie w przygotowaniu, bo rabarbar ma tę zaletę, że nie trzeba go  wcześniej piec/gotować/blendować, nawet obierać łykowatych łodyg, tylko pokroić, dodać w formie surowej i czekać aż po wyjęciu z piekarnika zachwyci swoją delikatnością. Dla zaoszczędzenia czasu można pominąć przekładanie masą, także nadziewanie konfiturą i na przykład z wierzchu oprószyć cukrem pudrem, bo same w sobie są przepyszne, ale każdy wie, że budyń oraz rabarbar stanowią duet niezastąpiony ;)

Przepis na budyniowe babeczki z rabarbarem (10 sztuk) (Przepis na ciasto pochodzi z Moich Wypieków od Pani Doroty – zmieniłam krem, dodałam konfiturę i pominęłam cukier puder)

Składniki:

Ciasto:

  • 170 g mąki pszennej (tortowej)
  • 120 g cukru
  • 55 g masła (miękkiego)
  • 180 ml jogurtu naturalnego
  • 1 duże jajko
  • 150 g rabarbaru (pokrojonego w małą kostkę)
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
  • 1 łyżeczka sody
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Krem maślano-budyniowy:

  • 1 budyń o smaku waniliowym (najlepiej ten do ciast i deserów WINIARY)
  • 1 i 1/3 szklanki mleka
  • 2 łyżki cukru
  • 180 g masła

Dodatkowo:

  • konfitura z czarnej porzeczki

Sposób przygotowania:

Masło utrzeć z cukrem na jasnożółty puch, cały czas miksując, dodać jajko, potem jogurt i aromat. Następnie wsypać mąkę przesianą z sodą oraz proszkiem. Na sam koniec wmieszać rabarbar.

Tak przygotowanym ciastem wypełnić papilotki.

Piec około 20-25 minut, w temperaturze 180°C

Wyjąć z piekarnika, wystudzić i wyłożyć z foremek.

W tym czasie przygotować krem: 1 szklankę mleka zagotować z cukrem, po czym wlać rozprowadzony w 1/3 szklanki mleka budyń. Do ciepłego budyniu wrzucić masło i zmiksować na gładki krem.

Gdy babeczki wystygną, odkroić górną część każdej z nich, powstałe czapeczki odłożyć, zaś w tych dolnych częściach wydrążyć od góry łyżeczką nieduże wgłębienia, które należy wypełnić konfiturą z czarnej porzeczki (nie za wiele, bo rozjadą się na boki), na nią wyłożyć krem maślano-budyniowy i przykryć odkrojoną wcześniej czapeczką.

Przechowywać w lodówce.

Opublikowano Przepisy, Wszystkie wpisy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Pyszna propozycja na każdą imprezę: kakaowe tartaletki z owocami (z chrupiącym czekoladowo-orzechowym brzegiem)

Wspaniała propozycja na każdą imprezę: większą, mniejszą, bardziej i mniej dostojną, na urodziny, imieniny, sylwestra lub po prostu miłą pogawędkę w gronie znajomych w postaci uroczych kakaowych tartaletek z czekoladowych brzegiem, zasypanym orzechami laskowymi. Same babeczki (włącznie z chrupiącym brzegiem) robi się błyskawicznie, bowiem ciasto stanowi jedynie bazę, a to czym zostaną wypełnione jest kwestią indywidualnych preferencji smakowych, gustu i twórczej wizji ;)

U mnie jest to lekko kwaśna konfitura wiśniowa, aksamitny, słodkawy, waniliowy krem maślano-budyniowy i świeże owoce: winogrono, kiwi oraz truskawki, ponieważ miałam ochotę ozdobić je fioletem, zielenią i czerwienią, ale można je nadziać całą masą barwnych pyszności: bitą śmietaną, kremem czekoladowym, powidłami, owocami z puszki, frużelinami, dżemami, bakaliami – czego tylko dusza i podniebienie zapragnie ;)

Można również rozpuścić  1-2 łyżki galaretki w odrobinie wrzątku i pędzelkiem posmarować z wierzchu owoce – będą cudownie błyszczące.

Przepis na kakaowe tartaletki z owocami, z chrupiącym czekoladowo-orzechowym brzegiem (mi wyszło 16 sztuk; o górnej średnicy gniazda 9cm(Przepis pochodzi z bloga: http://ilovebake.pl/)

Składniki:

Ciasto:

  • 500 g mąki pszennej (tortowej)
  • 300 g masła
  • 6 łyżek gorzkiego kakao (płaskich)
  • 6 łyżek cukru
  • 6 łyżek wody

Krem maślano-budyniowy:

  • 1 budyń o smaku waniliowym (najlepiej ten do ciast i deserów WINIARY)
  • 1 i 1/3 szklanki mleka
  • 2 łyżki cukru
  • 180 g masła

Dodatkowo:

  • konfitura wiśniowa
  • 150 g gorzkiej czekolady
  • 100 g orzechów laskowych (posiekanych)
  • owoce (u mnie fioletowe winogrono, truskawki oraz kiwi)

Sposób przygotowania:

Z podanych składników zagnieść ciasto, uformować w kulę, owinąć folią spożywczą i schłodzić przez 30 minut w lodówce.

Po upływie wskazanego czasu dokładnie (dobrze dociskając do boków) wykleić nim foremki do tartaletek (wcześniej delikatnie posmarowane masłem i oprószone kaszą manną).

Piec około 20-22 minut, w temperaturze 190°C

Wyjąć z piekarnika, wystudzić i wyłożyć z foremek.

Gorzką czekoladę roztopić w kąpieli wodnej i zanurzyć w niej brzegi babeczek, po czym obtoczyć w posiekanych orzechach (można je dodatkowo podprażyć na suchej patelni) – wstawić do lodówki, by czekolada zastygła.

Następnie przygotować krem: 1 szklankę mleka zagotować z cukrem, po czym wlać rozprowadzony w 1/3 szklanki mleka budyń. Do ciepłego budyniu wrzucić masło i zmiksować na gładki krem.

Na spodzie każdej babeczki umieścić łyżeczkę konfitury wiśniowej, potem przykryć ją jeszcze ciepłym kremem maślano-budyniowym. Z wierzchu przyozdobić owocami.

Przechowywać w lodówce.

Tak prezentują się w środku

A tak już gotowe

Opublikowano Przepisy, Wszystkie wpisy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Papierowi władcy

Wybudować zamek z kart -

nic nie wart.

Cyniczny żart,

podszepnął czart.

 

Dopasować wieże z piasku.

Wszystko robić dla poklasku.

Durnego wrzasku.

Kariery blasku.

 

Zdobyć góry tekturowe.

Zbyt wysoko nosić głowe.

Warunki polowe -

korzyści jałowe.

 

Mieć koronę papierową,

z gazet sukienkę balową.

Zwodzić patową,

fałszywą przemową.

 

Berło skleić z watoliny.

Grabić bez poczucia winy.

Przytłumić drwiny,

zbiorowe magliny.

 

W słońcu kuć ogródek z lodu.

Być zachłannym już za młodu.

Królowie chłodu.

Naiwność narodu.

 

Cichcem szklane wstawić mury.

System stworzyć szarobury.

Mdlące ptifury

obłudnej chałtury.

 

A ze spiżu trząść sakiewką,

wodząc za nos starą śpiewką -

złotą konewką,

dzieląc polewką.

 

(autor: Ja)

Opublikowano Literatura, Wszystkie wpisy, Życie | Otagowano , , , , , , , , , | Skomentuj

Sezonowe wypieki: sernik z rabarbarem + lemoniada

Czerwiec to nie tylko sezon na truskawki, ale także na wdzięczące ze straganów smukłe łodygi rabarbaru, z których można przygotować wiele smakołyków: dżemy, kompoty, zupy, sosy, lody, syropy do drinków, sałatki, galaretki, musy, koktajle, budynie, tarty, bezy, torciki, babeczki, ciasta kruche, drożdżowe i pewnie jeszcze wiele innych.

Na blogu jest już przepis na ciasto ucierane z jego udziałem oraz na takie z budyniem waniliowym i kruszonką. Tym razem to będzie sernik: tradycyjnie ciężki, zwięzły, ale jednak dość wilgotny, na maślanym spodzie ze szczyptą cynamonu, która również pojawia się w samym, charakterystycznie kwaskowatym rabarbarze.

Najlepiej wybrać tylko te czerwone części – wtedy wypiek będzie nie tylko smaczny, ale i piękny ;)

Przepis na sernik z rabarbarem (tortownica o średnicy 23 cm) (Przepis na ciasto pochodzi z Moich Wypieków od Pani Doroty)

*piekłam z 1,5 poniższych proporcji; w formie o wymiarach 35×23 cm

Składniki:

Ciasto:

  • 1 szklanka mąki pszennej (tortowej)
  • 90 g masła
  • 1 żółtko
  • 4 łyżki cukru pudru
  • 2 łyżki zimnej wody
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia

Masa serowa:

  • 500 g twarogu półtłustego (dwukrotnie zmielonego)
  • 250 g serka mascarpone
  • 60 ml śmietany 36%
  • 3 duże jajka
  • 1 szklanka cukru
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • 2 łyżeczki aromatu waniliowego

Dodatkowo:

  • 500 g rabarbaru (pokrojonego na nieduże kawałki)
  • 2 łyżki cukru
  • 1,5 łyżeczki mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka cynamonu

Sposób przygotowania:

Składniki na kruchy spód zagnieść, uformować w kulę, owinąć folią spożywczą i schłodzić przez 30 minut.

Następnie wcisnąć je w tortownicę wcześniej wyłożoną papierem do pieczenia.

Podpiec około 15 minut, w temperaturze 190°C

Twaróg, serek mascarpone, śmietanę i cukier zmiksować. Następnie, cały czas miksując, wbijać jajka, jedno po drugim. Na sam koniec dodać mąkę i aromat – wymieszać.

Tak przygotowaną masę serową wylać na podpieczony spód, wyrównać, i częściowo zanurzając  w jej wierzchu, powciskać rabarbar (wymieszać wszystkie składniki).

Piec około 60-75 minut, w temperaturze 150°C (lub dłużej; gotowy sernik powinien być ścięty i sprężysty)

Wyjąć. Wystudzić. Wstawić do lodówki na całą noc.

A ponieważ kupiłam nieco więcej rabarbaru, to postanowiłam zrobić lemoniadę (w tym roku miałam już okazję wykonać arbuzową oraz cytrynową, wszakże mam w planach jeszcze spróbować tej z zielonego ogórka i kiwi) – z TEGO przepisu, który jest dobrą bazą, ale naturalnie można go modyfikować; ja na przykład tym razem cukier zastąpiłam miodem i dodałam więcej cytryn, bo aż 7, w efekcie wyszła taka, jaką lubię najbardziej, czyli kwaśna ;)

Dobrze schłodzona, z plasterkami cytryny, listkami świeżej mięty i dużą ilością kostek lodu jest wspaniałym rozwiązaniem na gorącą pogodę.

Poniższa fotografia nie jest najlepszej jakości, bo po pierwsze wykonana kiepskiej jakości aparatem, a po drugie przy zgaszonym świetle i zasłoniętych roletach, ale te zamglone, rozmazane barwy (w rzeczywistości kolor jest prześliczny) doskonale odzwierciedlają jaki upał panował wtedy na zewnątrz…

Opublikowano Przepisy, Wszystkie wpisy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

3 fajne filmy na ten weekend

Niebo wyciska z sinych chmur łzy, umysł nie dostrzega w tym wszystkim sensu, dusza balansuje na krawędzi, pluskając się w morzu szaleństwa, gdzieś wewnątrz głos krzyczy: zapomnieć i zrozumieć, ale słów tych nie wydobywa na zewnątrz, bo żal uparcie zaklajstrował usta, stylizując na kształt przeraźliwej, otępiałej porcelanowej lalki. Jest cicho i boleśnie. Ponuro i deszczowo. Mam zimne palce i na ich wzór chciałabym mieć zamrożone na tęsknotę serce. Maluję usta na czarno, by po chwili zetrzeć z nich tę smutną barwę, bo przecież oczy mam tego koloru.

Zasłaniam okno przed światem, napełniam kieliszki truskawkowym likierem, kilka czerwcowych układam na talerzyku, bo truskawka to taki letni owoc, On włącza film, reszta niech się dzieje – My mamy swoje i po swojemu.

A poniżej prezentuję 3 sprawdzone propozycje filmowe na którykolwiek dzień z kalendarza: taki jak ten lub zupełnie inny.

1. „Piękny drań”, reż. John Butler - czyli taki romantyczny dramat, rozgrywający w Irlandii, w prestiżowej, prywatnej szkole średniej dla chłopców, gdzie ogromny nacisk kładzie się na osiągnięcia sportowe, zwłaszcza na grę w rugby. Ten, kto nie gra po pierwsze jest niemęski, a po drugie nie taki sam jak pozostali, w efekcie odrzucony oraz gnębiony. Nie gra błyskotliwy, sympatyczny, pobrzdąkujący na gitarze rudzielec Ned (Fionn O’Shea), który zdaje się robi wszystko, by tylko wyrzucono go z owej placówki. Sytuacja ulega zmianie, gdy naprawdę wyrozumiały dyrektor wtłacza mu do jego internatowej samotni ucieleśnienie realnie atletycznej męskości, w postaci pozornie aroganckiego Conora (Nicholas Galitzine), a więc tytułowego pięknego drania, który już na wstępie wygląda jak jego totalne przeciwieństwo, lecz po skruszeniu skorupy twardziela i zburzeniu początkowo wzniesionego z szafek muru, oddzielającego łóżka, okazuje się fajnym, wrażliwym, miotającym w tej skostniałej rzeczywistości facetem: dobrym materiałem na przyjaciela. Niestety ta więź nie podoba się pozostałym – bo jak taki apollo, mający przed sobą perspektywę ciężkich treningów, prowadzących do długo oczekiwanego zwycięstwa, może śpiewać tkliwe piosenki? No nie może, stąd musi wybierać. Całej tej młodzieńczej zawikłanej sytuacji, gdzie podejmuje się skomplikowane na ten czas wybory nie tylko przyglądają się, wszakże i wciskają własne teorie: wręcz opętany rządzą sukcesu Pascal (Moe Dunford), w istocie potwornie zawiedziony brakiem talentu własnego syna i nowy nauczyciel angielskiego Dan Sherry (Andrew Scott), który w walce o prawdę absurdalnie nie do końca sam potrafi być szczery, obawiając się reakcji skrępowanego stereotypami otoczenia.

„Piękny drań” to miły, klimatyczny, chwilami zabawny i wzruszający film, podejmujący trudną tematykę konstruowania tożsamości, odnajdywania w jednolitym, naznaczonym uprzedzeniami tłumie, o buncie i przełamywaniu strachu, o odwadze bycia sobą i trwaniu  w zgodzie z własnym ja, o rujnowaniu szablonów, przyjaźni, no i oczywiście miłości jako uczuciu uniwersalnym: do człowieka, a nie do konkretnej, z góry ustalonej płci.

źródło: https://i.ytimg.com/vi/zxqvdLA4MSk/hqdefault.jpg

2. „Jutro będziemy szczęśliwi”, reż. Hugo Gélin (remake meksykańskiej komedii „Instrukcji nie załączono”) – to historia szalonego, rozbujanego na luksusowych jachtach Lazurowego Wybrzeża, organizującego niekończące się imprezy, uwodzącego masę piekielnie seksownych kobiet i czarownie sprzeczającego  z szefową Samuela (Omar Sy), któremu podstępem zostaje wetknięte niemowlę, będące jakoby owocem jednej namiętnej nocy z prawdopodobnie zmagającej się z depresją poporodową Kristin (Clémence Poésy). Przerażony mężczyzna natychmiast wyrusza w ślad za kobietą, który niestety urywa się w Londynie, gdzie ze słodkim, ale rozwrzeszczanym dzieciakiem na ramieniu przypadkowo poznaje niezwykle ciepłego, homoseksualnego producenta kultowego serialu telewizyjnego o imieniu Bernie (Antoine Bertrand), który oferuje mu dach nad głową, niezłą pensję i pracę w roli kaskadera, co tamten kompletnie zdezorientowany przyjmuje. Tak oto zaczyna tworzyć wspaniałą, pełną bajkowości, piękną, radosną, jednak i poruszającą relację z uroczą, rezolutną Glorią (Gloria Colston), w oczach której jest nieśmiertelnym bohaterem. Niestety tę sielankę przerywa targana wyrzutami sumienia matka, od 8 lat prezentowana dziewczynce jako tajna agentka do zadań specjalnych.

Jest więc tutaj śmiech i są łzy, jest poważnie, ale w lekkiej, żartobliwej tonacji, jest o rozbitej, społecznie uznanej za dysfunkcyjną rodzinie, o samotnym wychowywaniu pociechy, o tym, kto faktycznie jest rodzicem, czyje dobro okazuje się ważniejsze, na czym polega autentyczna nieustraszoność, jest o obliczu kłamstwa, naginaniu rzeczywistości, o chorobie, śmierci i nauce odpowiedzialności.

Może to wszystko naiwne, może nierealne, ale jakoś tak nakręcone, że ogląda się przyjemnie.

źródło: https://multikino.pl/-/media/images/news/jutro_bedziemy_szczesliwi/jutro_bedzemy_szczesliwi_news-l.jpg

3. „Hesher”, reż. Spencer Susser – opowieść o mieszkającym w domu stareńkiej, przemiłej, skromnej, acz nie mającej już dość dużo sił babki Madeleine (Piper Laurie), 13-letnim T.J. (Devin Brochu), nie potrafiącym poradzić sobie z utratą mamy (Monica Staggs), która zginęła w wypadku samochodowym, czego nie ułatwia mu zupełnie rozsypany, zdesperowany, pogrążony w marazmie ojciec Paul (Rainn Wilson). Chłopiec więc usilnie woła o pomoc, ale zderza się z powszechnym poczuciem beznadziei, pustki, zerowym wsparciem, brakiem wyjaśnień, niewystawioną receptą na żałobę i deficytem nadziei, że trzeba dalej żyć, że sposób to jakoś przyzwoicie poukładać. I kiedy tak po raz kolejny jedzie na złomowisko, by błagać o możliwość odkupienia wraku, przepełniony trwogą przed gnębiącym go Dustinem (Brendan Hill), pierwszą miłością do dużo starszej kasjerki Nicole (Natalie Portman) oraz zawziętym wyparciem tego, co się wydarzyło, spotyka nieokrzesanego, prymitywnego, długowłosego, przyozdobionego amatorskimi tatuażami, słuchającego ostrej muzyki Heshera (Joseph Gordon-Levitt), który w zasadzie nie ma stałego lokum, porusza się zdezelowaną furgonetką, nie przebiera w słowach, ma jedno jądro, cyniczny, olewacki wyraz twarzy, świat tudzież reguły w nosie, a na dodatek jak gdyby nigdy nic wprowadza się do ich garażu, by irytować wulgarnym sposobem bycia, który paradoksalnie zaczyna wyrywać rodzinę z tego okrutnego letargu. Bo Hesher robi to, na co w danej chwili ma ochotę, nigdy nie zastanawia się nad tym jak wygląda, co ma powiedzieć i co wypada – niby wkurza, ale okazuje się impulsem zmiany, wybudzenia z funeralnej śpiączki, bo szokiem łagodzi tęsknotę, w trochę brutalny, plebejski sposób stawia ich na nogi, pomagając na nowo odnaleźć sens życia.

Dobrze by było czasem na takiego Heshera trafić, który nawet z grubiańską manierą posklejałby roztrzaskane serca i pokazał, że naprawdę się da.

źródło: http://static.rogerebert.com/uploads/review/primary_image/reviews/hesher-2011/hero_EB20110511REVIEWS110519989AR.jpg

Opublikowano Film, Wszystkie wpisy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Czekoladowo-pomarańczowe ciasto z miechunką

Dzisiejsza pogoda jest tak kapryśna, że już sama zaczynam się gubić czy jest ciepło, czy zimno, ale na pewno złośliwie: bo gdy zakładam płaszcz, to w twarz śmieje mi się słońce, a gdy go zdejmuję, to żarty stroi ze mnie przeszywający wiatr. Z tego też powodu nie mogłam się zdecydować czy wstawić przepis na jakiś typowo letni wypiek, czy może bardziej jesienny? Ostatecznie postawiłam na coś w chłodniejszych klimatach ze słonecznym akcentem, ponieważ tych letnich zapewne jeszcze się napiekę, poza tym czekolada jest odpowiednia na każdą porę roku.

A chodzi o błyskawiczne, nie wymagające miksera, mięsiste, wilgotne, naprawdę pyszne i długo utrzymujące świeżość ciasto w formie czekoladowego torcika z pomarańczowym posmakiem, który postanowiłam zintensyfikować przecinając je na pół i dodatkowo przekładając pomarańczową marmoladą; tylko trzeba tutaj pamiętać, by dokładnie wystudzić ciasto, bo w innym wypadku dosłownie rozsypie się w rękach (jest tak delikatne) – oczywiście można z tego zrezygnować i pozostawić je bez nadzienia, jako że samo w sobie chociażby do wieczornej herbaty i tak jest genialne. Dla odrobiny kremowej słodyczy jest chmurka z bitej śmietany, również z nutką pomarańczy, w postaci świeżo otartej skórki.

Dla mnie absolutnym novum w wypiekach jest miechunka (jagoda peruwiańska), nabyta przypadkiem w Netto (został ostatni koszyczek, więc sprzedali za 1,99 zł), którą zaraz po powrocie ze sklepu owinęłam folią, zamroziłam (sprawdzone i potwierdzone, że się da; liście po rozmrożeniu w ogóle się nie kruszą ani nie robią sflaczałe) i… zapomniałam o jej posiadaniu. Kiedy jednak wreszcie otworzyłam zamrażarkę, to spojrzała na mnie z takim wyrzutem, że postanowiłam jakoś ją spożytkować, a po przejrzeniu wielu propozycji uznałam, iż najlepiej prezentuje się w formie jadalnej ozdoby, czyli oko zawsze cieszy, bowiem jest naprawdę piękna (taka perła zamknięta w papierowym lampionie), ale niekoniecznie trzeba ją zjeść, choć można – smak jest raczej specyficzny, to coś pomiędzy słodko-mdławą mirabelką a kwaskowatym pomidorkiem koktajlowym.

Przepis na czekoladowo-pomarańczowe ciasto z miechunką (tortownica o średnicy 23 cm) (Przepis pochodzi z Moich Wypieków od Pani Doroty)

Składniki:

Ciasto:

  • 150 g mąki pszennej (tortowej)
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 300 g dżemu/marmolady o smaku pomarańczowym
  • 100 g cukru
  • 125 g masła
  • 2 duże jajka
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Dodatkowo:

  • 300 ml śmietany 36%
  • 2 łyżeczki cukru pudru
  • skórka otarta z 1 pomarańczy
  • miechunka
  • 200 g dżemu/marmolady o smaku pomarańczowym (niekoniecznie)

Sposób przygotowania:

Masło umieścić w garnku, roztopić, wrzucić połamaną na kostki czekoladę, chwilę odczekać i wymieszać do jej roztopienia, delikatnie przestudzić, po czym dodać dżem, cukier, sól oraz jajka – wymieszać ręcznie, przy użyciu rózgi kuchennej, dalej wsypać mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia – wymieszać tylko do połączenia się składników.

Ciasto przelać do tortownicy wcześniej wyłożonej papierem do pieczenia.

Piec około 45-50 minut, w temperaturze 175°C

Wyjąć. Wystudzić. Przeciąć na dwa blaty; pierwszy z nich posmarować dżemem pomarańczowym, przykryć drugim. Z wierzchu, na środku, wyłożyć porządny kleks ubitej z cukrem pudrem kremówki, oprószyć ją skórką otartą z pomarańczy. Naokoło ozdobić miechunką.

Opublikowano Przepisy, Wszystkie wpisy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Targowisko smutności

Przy ulicy Żal przez Łzy,

za krętymi alejkami,

gdzie fruwają gorzkie sny:

plac zapełnia się kramami.

 

Stół u stołu, ciemna noc -

wszystkie dusze poranione:

gonny dramat wyssał moc.

Myśli w troskach zatracone.

 

Gęsta, przykra atmosfera,

pachnie kurzem, pokrzywami.

Coś ci ciąży, coś uwiera.

Pojedynczo – nie parami.

 

Kot przewija się bez ucha.

Księżyc tkwi zafrasowany.

Rozpacz z ludzkich serc buch bucha.

Ból to słuszność – nie omamy.

 

Ta działalność jest spiskowa.

Nie ma śmiechu i radości.

Przyjdziesz tu, gdy tęskna głowa,

bo to przecież TARG SMUTNOŚCI.

 

Tło jest sepią malowane.

Wachlarz ofert zapewniają.

Ciem skrzydłami omiatane.

Słowem, gestem zachęcają.

 

Smutki wielkie i malutkie,

nagłe, z czasem wzbierające,

w pełni długie bądź króciutkie,

nożem rżnięte czy kłujące.

 

Są też takie w rytm zazdrości,

niespełnienia, braku kasy,

pustki, permanentnej złości,

nadprodukcji człeczej masy.

 

Ogół wzięciem się nie cieszy;

straty bliskich wystrzegają.

Zdrada tu popytem grzeszy.

Funeralne podrzucają.

 

Sprzedaż jest na kilogramy.

Zawsze szybko i dyskretnie.

Towar cichcem spakowany.

Doświadczenie całoletnie.

 

Handel różni się Kolego,

że przykryty jest milczeniem.

Nic nie kupisz dla innego -

Twoja zguba Twoim cieniem.

 

Uwijają się w ukropie

cudzych szlochów i niedoli.

Przecież Los raz po raz kopie,

a uniknąć chcą kontroli.

 

Kiedy wokół świt majaczy,

naraz żwawo się zbierają:

stronią od łatki krętaczy,

że na klęskach zarabiają.

 

Lecz nigdy nie zrezygnują,

bo w nieszczęścia życie hojne.

Dobry pieniądz nosem czują -

takie miejsce będzie rojne.

 

A nie wyda kto nabędzie,

wszak powszechna mądrość głosi:

tęskny ledwo tu przybędzie,

a z prawdziwym smutkiem nikt się nie obnosi.

 

(autor: Ja)

 

Wielu mówi minie, a Ja nie potrafię oddychać…

Opublikowano Literatura, Wszystkie wpisy, Życie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Na weekendowe spotkanie ze znajomymi: deserowa kostka winogronowa (bez pieczenia)

Trochę późno, bo weekend już dobiega końca, ale przepis naprawdę warty wypróbowania, choćby jutro ;)

Bardzo letni deser, na bardzo letnie popołudnia spędzone w miłym gronie, czyli błyskawiczna kostka na zimno bez włączania piekarnika: spód to po prostu maślane herbatniki, masę stanowią gęste jogurty greckie zmiksowane z galaretką cytrynową wzbogaconą bananami, do której są powciskane, najlepiej te maleńkie, bezpestkowe winogrona, zalane galaretką o smaku agrestowym.

Jest szybko, prosto, pysznie i orzeźwiająco, do tego niesamowicie delikatnie i od soczystej zieleni pięknie ;)

Przepis na deserową kostkę winogronową – bez pieczenia (blacha o wymiarach 24x24cm) (Przepis pochodzi z bloga: http://ilovebake.pl/)

* ja piekłam w formie 35×23 cm, więc zrobiłam z 1,5 poniższych proporcji

Składniki:

Spód:

  • 1 duże opakowanie maślanych herbatników

Masa:

  • 800 g naturalnego jogurtu greckiego
  • 4 banany 
  • 3 galaretki o smaku cytrynowym (rozpuszczone w 400 ml wrzątku)

Wierzch:

  • zielone winogrono
  • 2 galaretki o smaku agrestowym (rozpuszczone w 600 ml wrzątku)

Sposób przygotowania:

Formę wyłożyć papierem do pieczenia i ściśle, jeden obok drugiego, poukładać maślane herbatniki.

Galaretki cytrynowe rozpuścić we wrzątku – pozostawić do całkowitego wystudzenia, następnie wmiksować je do greckiego jogurtu naturalnego i wymieszać z pokrojonym w niedużą kostkę bananem. Tak przygotowaną masę wylać na herbatniki, wyrównać i wstawić do lodówki do lekkiego stężenia.

W tym czasie rozpuścić galaretki o smaku agrestowym – odstawić do momentu aż galaretka  zacznie tężeć.

W delikatnie ścięty wierzch masy jogurtowej powciskać umyte i osuszone winogrona – ponownie wstawić do lodówki.

Na sam koniec zalać winogrona tężejącą galaretką – wstawić do całkowitego stężenia.

Przechowywać w lodówce.

 

Opublikowano Przepisy, Wszystkie wpisy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Sernik z białą czekoladą, zapiekanym jogurtem greckim oraz borówkami

Jeden z najlepszych serników jakie upiekłam: aromatyczny migdałowy spód, bielusieńka, równiutka, kremowa, rozpływająca w ustach masa serowa o smaku białej czekolady, której słodycz doskonale przełamuje warstwa zapieczonego jogurtu greckiego obsypana furą drobnych, kwaskowatych owoców lata ;)

Przepis na sernik z białą czekoladą, zapiekanym jogurtem greckim oraz borówkami (blacha o wymiarach 35x23cm – autorka sugeruje tortownicę 27 cm, ale ona upiekła bez warstwy jogurtu greckiego, którą ja dodałam) (Przepis na ciasto pochodzi z Moich Wypieków od Pani Doroty)

Składniki:

Ciasto:

  • 350 g mąki pszennej (tortowej)
  • 100 g zmielonych migdałów
  • 200 g masła
  • 100 g jasnego brązowego cukru
  • 1 żółtko

Masa serowa z białą czekoladą:

  • 1 kg twarogu półtłustego (dwukrotnie zmielonego)
  • 100 ml mleka
  • 500 g białej czekolady (roztopionej w kąpieli wodnej i przestudzonej)
  • 180 g cukru
  • 5 jajek (białka i żółtka osobno)
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
  • szczypta soli

Dodatkowo:

  • 600 g naturalnego jogurtu greckiego
  • 1 łyżka cukru pudru
  • świeże borówki (lub inne kwaskowate owoce)

Sposób przygotowania:

Składniki na spód zagnieść, powstałe ciasto uformować w kulę, owinąć folią spożywczą – schłodzić w lodówce przez 2h.

Po upływie wskazanego czasu rozwałkować na wielkość blachy, dokładnie w niej docisnąć, przykryć papierem do pieczenia i wstawić do nagrzanego piekarnika.

Podpiec około 15 minut, w temperaturze 160°C , dalej zdjąć papier i piec jeszcze przez kolejne 10 minut.

W misce umieścić wszystkie składniki poza białkami oraz solą – zmiksować. Następnie ubić z białek i soli sztywną pianę, po czym wmieszać ją delikatnie do masy serowej.

Tak przygotowaną masę wylać na podpieczony spód.

Piec około 45 minut w temperaturze 150°C, wyjąć, rozsmarować na wierzchu jogurt grecki wymieszany z łyżką cukru pudru i piec jeszcze przez 35-45 minut (może być dłużej, trzeba sprawdzać: sernik musi być ścięty i sprężysty).

Wystudzić w lekko uchylonym piekarniku, potem wstawić do lodówki na całą noc.

Przed spożyciem wierzch obsypać borówkami lub innymi kwaskowatymi owocami (jeżynami, porzeczkami, wiśniami, jagodami).

Opublikowano Przepisy, Wszystkie wpisy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj