Krzywporzysięskie postanowienia noworoczne i spóźnione menu sylwestrowe: kwaśna sałatka z likierem kokosowym, krokiety ziemniaczane, ciągnąca się bagietka z mozzarellą (krojona w kratkę) oraz drink z blue curacao

Stało się: w kalendarzu rok więcej niż było – można już oddzierać kartki opatrzone na końcu nową cyferką. Wystrzelił korek od butelki ruskiego szampana (autentycznie takiego mieliśmy, bo zapomnieliśmy, że toast z tej okazji wzbija się właśnie owym trunkiem, a że przezorniejsi zaopatrzyli się wcześniej, półki puste, to udało nam się dorwać jedynie taki specjał – w Netto, za 5,99 zł, tuż przed zamknięciem), 3/4 wylało się na podłogę, bo otwarcie odbywało się w półśnie, Ofelia kichała od  intensywnie cuchnącej woni (serio piłam to w okresie nastoletnim, zachwycając się subtelnym musowaniem, wytwornym smakiem? Serio). Ludzie w ilości znikomej przed blok wyszli, co niektórzy trzymając przewieszone przez ramię dzieciaczyny, bowiem niebo połatane chwilowymi brokatami fajerwerków – od ich huku, psy z nieopróżnionymi ze strachu pęcherzami moczowymi, zakopane wśród zapomnianych swetrów, w najdalszych zakątkach szafy (naszej długouszastej było wszystko jedno, nawet z łaski zerknęła w okno o co tyle krzyku, ale uznała, że nic szczególnego, więc postanowiła kontynuować fotelową drzemkę) – rozsądniejsi rakiety (prawdopodobnie pochodzące z nielegalnego handlu emerytek, który odbywał się na obrzeżach miejskich garaży) wsadzili w ziemię i, jak etykieta nakazuje, zachowali bezpieczną odległość, z kolei narwani, wierzący w swą nieśmiertelność i NicMiSięStaćNieMoże trzymali w dłoni lub puszczali po asfalcie, co zaowocowało licznymi pożarami czy utraconymi kończynami. Oczywiście nie obyło się bez ulicznych awantur (wódka odkopuje urazy) oraz wypadków samochodowych, bo mimo, że w głowie szumi, to za kierownicę wsiąść trzeba, trzeba i już, by na pierwszych stronach gazet się znaleźć, zostać bohaterem. Sąsiedzi tym razem akordeonowego koncertu nie dali, toteż spokój rozleniwiał się po kątach przytulnego mieszkanka, choć na zewnątrz zima zaskoczyła śniegiem (ale kobiety ustawione w kolejce do kasy, w Kauflandzie, prawią, że ma nadejść ocieplenie). W tle sączyła się klimatyczna melodia, trzask-trzask o cienki szklany brzeg kieliszka, maleńki stolik zachęcał przekąskami, na kolanach wyciągnięte nogi, z uczuciem gładzone przez ukochaną rękę, uśmiech, bo uśmiech, by było cudownie jak do tej pory, zgodnie, w zdrowiu, z wzajemnym szacunkiem, uznawaniem drobnych gestów, a dalej jakoś się potoczy – ważne, że razem, z czujnością względem codzienności, skrupulatnie obserwowanej, z zarysem planów, pielęgnacją marzeń, powoli (jeśli los doceni starania, będzie przychylny) przekuwanych w zrealizowane cele, ale bez pośpiechu i nie pomimo wszystko. Bo niestety nie wierzę w skrzętnie notowane noworoczne postanowienia, o których tak wiele się mówi (choć ufam, że są wyjątki), gdyż ludzie cierpiący na brak motywacji nic nie zmienią mówiąc sobie, że zmienią – zwykle pragną natychmiastowego przełomu, brakuje im cierpliwości, w efekcie nie dostrzegają tych drobnych sukcesów, składających się na zamierzoną całość, frustrują się, porzucając własne pragnienia. To nie jest tak, że coś się da od razu, bo nawet na tramwaj trzeba poczekać, to nie jest również tak, że samo się zrobi, bo Nowy Rok, a jak się nie uda migiem, bez wysiłku, to znaczy, iż brakuje szczęścia, choć z tym szczęściem jest tak, że czasem mogłoby być go ciut więcej, aczkolwiek przeważnie albo źle dobieramy punkty docelowe (ktoś, kto nie potrafi śpiewać nagle nie zyska głosu niczym dzwon), albo tak naprawdę nie czynimy nic teraz, przesuwając jakiekolwiek kroki w czasie, czekając z tym na sławetny poniedziałek, który nigdy nie nadchodzi.

Nadchodzą za to młodzi-zbuntowani, widzę ich z kuchennego okna: idą, i z łobuzerską miną, wyciągają z kieszeni petardy marki piccolo (dostępne na wszelkich bazarach, ryneczkach, odpustach w cenie 1-2 zł za opakowanie), pocierają nimi o siarkę, powstaje iskra, rzucają i buuum! – oni nie czekają: działają.

Poniżej spóźniona lista sylwestrowych drinków i przekąsek: może przyda się za rok, a może z jakiejś innej okazji jeszcze w tym roku:)

Kwaśna sałaka z likierem kokosowym (przepis pochodzi ze strony: http://www.mniammniam.com)

Składniki (2 pucharki po 410 ml):

  • 1 jabłko
  • 1 pomarańcza
  • 2 kiwi
  • 1 banan
  • 2 brzoskwinie z puszki
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 2 kieliszki (po 40 ml) likieru kokosowego

Wegetariańskie koreczki

Składniki:

  • listki sałaty lub szpinaku
  • serek Almette z ziołami
  • ogórki konserwowe (najlepiej te malutkie)

* w wersji dla osób jedzących mięso sałatę należy zastąpić plastrami szynki

Sposób przygotowania:

Umyte listki sałaty (sporej wielkości) posmarować ziołowym serkiem, położyć ogórka konserwowego, zwinąć w rulonik, przekroić na pół i nabić na wykałaczkę.

Drink z blue curacao

Składniki (na szklankę 250 ml):

  • 120 ml soku wyciśniętego z pomarańczy
  • 80 ml wódki
  • 40 ml napoju Sprite
  • 10 ml syropu barmańskiego blue curacao

Krokiety ziemniaczane (przepis pochodzi z bloga: http://ostra-na-slodko.pl/)

Składniki (8 sztuk):

  • 400 g ugotowanych ziemniaków
  • 50 g masła
  • 1 jajko
  • sól
  • pieprz
  • bułka tarta
  • olej (do smażenia)

Sposób przygotowania:

Ugotować ziemniaki, przestudzić, przecisnąć przez praskę, po czym dodać żółtko, sól, pieprz do smaku – składniki wymieszać. Następnie uformować rulon, pokroić na 8 części, każdą z nich posmarować białkiem, opanierować w bułce tartej i usmażyć na rumiano na rozgrzanym na patelni oleju.

Ciągnąca się bagietka z mozzarellą – krojona w kratkę (przepis pochodzi z bloga: http://kulinarneprzeboje.pl/)

Składniki:

  • 1 bułka paryska/bagietka/mały okrągły chleb
  • 2 kulki sera mozzarella
  • 50 g masła
  • sól
  • pieprz
  • czosnek granulowany
  • przyprawa do kuchni włoskiej/bazylia/oregano lub coś zielonego, np. szczypiorek

Sposób przygotowania:

Bułkę paryską naciąć w kratkę. Mozzarellę zetrzeć na tarce i połączyć z miękkim masłem oraz przyprawami – wymieszać. Gotową mieszankę wciskać w przerwy w bułce. Wierzch oprószyć przyprawami lub szczypiorkiem.

Piec w temperaturze 200°C (do zarumienienia i roztopienia sera)

Informacje o BlackLady

Mam na imię Justyna. Pochodzę z Częstochowy, lecz nie lubię tego miasta. Z wykształcenia jestem polonistką, z natury obserwatorką-pesymistką, która żyje ideami. Na co dzień dużo rozmyślam, pochylając się nad tym, co dziwne, tajemnicze, groteskowe, ironiczne, niedookreślone i paradoksalne – właśnie w tym tkwi siła przekazu, tam pod płaszczykiem nonsensownej mglistości szukam prawdy. Mając 4 lata wstąpiłam w świat literatury – zaczęłam czytać i już wiedziałam, że to są przestrzenie, w które pragnę się wdzierać, pragnę je też tworzyć. Słowo ma dla mnie wartość szczególną – kreuje, razi, buntuje, nęci, oburza – dlatego też literatura wydaje się być moim naczelnym zainteresowaniem. Jednak z zapałem oglądam również horrory, thrillery, filmy psychologiczne, piekę ciasta dla najbliższych, wędruję po górskich szlakach, upajam smakiem i aromatem kawy, nadto niemiłosiernie kocham psy; generalnie zwierzęta, co ma wyjaśnienie w praktykowanej przeze mnie diecie wegetariańskiej.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Desery, Drinki, koktajle, Przepisy, Wszystkie wpisy, Wytrawne i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>