Filmowy sylwester: „Zatańcz ze mną”, „Hitch: Najlepszy doradca przeciętnego faceta”, „Bliżej” oraz „Senność” + mini menu: fatayer (drożdżowe łódeczki), pasztet z cieciorki, banany w cieście kukurydzianym, drink z Piccolo i zielony drink z kiwi

Nigdy nie robię noworocznych postanowień: żadnych list, planów, celów, nakazów, założeń, bo raz, że kompletnie nie jest mi to potrzebne, a dwa, że w takie rzeczy zwyczajnie nie wierzę, a jakiś świstek z nabazgrolonymi przesłankami nie stanowi dla mnie żadnej motywacji (jedyne, co zapisuję, to pewniaki, które bezwzględnie muszę zrealizować, jak na przykład wizyta z psem u weterynarza czy nadanie paczki na poczcie, bowiem wszelkie zamysły zmieniają się wraz z niespodziewanymi kolejami losu, marzenia zaś pozostawiam w obszarze marzeń, by pięknie powzdychać i urzeczywistnić w najmniej spodziewanym momencie), wszakże jeśli mam zamiar coś zrobić, to zwyczajnie zbiorę się i tego dokonam, a jeśli nie, to kartka mnie do niczego nie zobliguje, a życie tak potrafi zaskoczyć lub zawieść, że nierzadko komplikuje to, co tam sobie człowiek w swej głowinie nawymyślał.

Nowy Rok witałam więc tak, jak lubię; z Nim i naszymi czworonogami, w objęciach, dłoń w dłoń, równoczesne spojrzenie i subtelny uśmiech za to, że się po prostu jest tu i teraz, za to, co było, bo jak koło fortuny się dalej zakręci, to jedna wielka niewiadoma, byle w zdrowiu, z wzajemnym dostrzeganiem siebie, z całym wachlarzem pozytywnych emocji podbarwionych i siłą i wrażliwością, w spełnianiu pasji, szacunku, rezygnacji z powszechnej plugawości, bez jakichkolwiek przesłanek do bycia naiwnym, ale jak najbardziej empatycznym człowiekiem, w dostrzeganiu czaru chwil, wycinaniu takich własnych, zawsze pozostaniu sobą, bez względu na czas, otoczenie, towarzystwo, ze swoimi ideałami, wierzeniami i rozważaniami  (tego też życzę życzliwym ludziom, takim z iskierką dobra w sercu, słowie i czynie, nawet niech tam sobie są przez koleje bytu nerwowi, ale nie źli, nie zatwardziali, nie chamscy, prostaccy i wścibscy, bo tamtym, to w ogóle nic nie życzę, niech sobie pożyczą sami), szkoda, że za oknem bezśnieżnie, ale w baśniowym blasku czarnych świec, z talerzem czerwonych jak wino truskawek, kaktusowych drinków z cząstkami cierpkiego kiwi, samodzielnie wykonanego likieru kokosowego, pysznymi przekąskami i  butelką musującego szampana, spijanego z kieliszka z cienką nóżką, w lśniącym trzasku kolorowych fajerwerków ;)

W tę noc sylwestrową i dzień przedsylwestrowy i Nowy Rok jeszcze obejrzeliśmy kilka fajnych filmów (niestety nieświadomie pomijając komedię kryminalną „Złap mnie, jeśli potrafisz”, rezygnując z powodu delektowania kawową pianką, w pobliskiej kawiarni z „Julie i Julia” i przez wzgląd na późną porę z „Czułych słówek”, czego żałuję najbardziej, ale nadrobię, obiecuję ); i w tv, i w komputerze, bo jak wiadomo Internet skarbnicą wszystkiego i skupiskiem wszystkich, więc teraz się tym podzielę, bo naprawdę warto zerknąć:

1. „Zatańcz ze mną”, w reż. Petera Chelsoma - zamożny prawnik John Clark (Richard Gere) po pierwsze jest absolutnie znudzony monotonią swojego życia, po drugie przechodzi kryzys wieku średniego, a sekretne obserwacje, w trakcie nużących powrotów z pracy, tajemniczej, przepięknej, rozmiłowanej w tańcu Pauliny (Jennifer Lopez) tylko wzmagają w nim uczucie niespełnienia, jednocześnie mobilizując do wprowadzenia zmian. Tą zmianą okazuje się zapisanie na… kurs tańca. Początkowo zupełnie nie potrafi odnaleźć się na parkiecie, nawet nie potrafi czerpać przyjemności z zabawy, ale po jakimś czasie nie tylko nabiera luzu, ale i do tych pląsów zaczyna pałać miłością – niestety owe rozmiłowanie żona Beverly (Susan Sarandon) odbiera jako symptom zwiastujący zdradę, jednak zaproszenie jej na turniej klaruje całą sytuację.

źródło ilustracji: http://polki.pl/work/privateimages/formats/E/30971.jpg

2. „Hitch: Najlepszy doradca przeciętnego faceta”, w reż. Andy’ego Tennanta - życie to nie ilość wdechów i wydechów, ale chwile, które zabierają wam wdech rzecze  już na wstępie, sztampowo i bez głębszych rozważań, główny bohater, jakim jest Alex Hitchens (Will Smith), czyli anonimowy (bo jego tożsamość zna tylko ten, który w danej chwili korzysta z usługi) doradca w sprawach sercowych, instruujący tych onieśmielonych w kontaktach z płcią przeciwną co zrobić, by uwieść, oczarować, zdobyć: jak, kiedy i gdzie zaprosić, jakie komplementy prawić, jak tańczyć, stać, rozmawiać, całować, jakie kwiaty bądź pralinki podarować [jednym z jego klientów jest wstydliwy, ale przy tym uroczy i zabawny Albert Brennaman(Kevin James), wodzący maślanym wzrokiem za śliczną i niezależną Allegrą Cole (Amber Valletta), któremu owe wskazówki naprawdę dodają odwagi – i to jest postać, która skradła moje serce]. Jednak przeważnie jest tak, że ten, który tak pięknie zaleca innym, nie potrafi pomóc sobie, a ponieważ to on wszystkim pomaga, to nie istnieje już nikt, kto mógłby tej pomocy udzielić jemu. Tak też jest w tym przypadku, bo dochodowy biznes Hitcha, to coś w rodzaju autoterapii po nieudanym związku; zdradziła, opuściła, więc na bok bóle sentymenty, bowiem porażkę trzeba przekuć w sukces – i przekuwa, ale do momentu spotkania dziennikarki Sary Melas (Eva Mendes), która sprawia, że jego serce zaczyna bić w dawno odrzuconym rytmie.

źródło ilustracji: http://devel.telemagazyn.ppstatic.pl/1f/a2/72a3116b987b0d4fff61020c81c3.1000.jpg

3. „Bliżej”, w reż. Mike’a Nicholsa (adaptacja sztuki Patricka Marbera) – bardzo smutna historia czwórki bohaterów, którzy na własne życzenie komplikują sobie życie, zadając wzajemnie ból krzywdzącymi decyzjami, w których pozostają nie tylko zimni, surowi i bezwzględni, ale też chaotyczni, zagubieni, nieszczęśliwi. Akcja zawiązuje się z chwilą, gdy młodziutka striptizerka Alice (Natalie Portman), po nieudanym związku, przyjeżdża do Anglii – tam też zostaje niegroźnie potrącona przez samochód, a pierwszym który do niej podbiega jest piszący na co dzień nekrologi Dan (Jude Law), z którym to wraz z upływem czasu relacja staje się bardziej zażyła. Ten właśnie Dan dwa lata później wydaje książkę, a by opatrzyć ją swoim zdjęciem wybiera się do fotografa, którym okazuje się od razu fascynująca go Anna (Julia Roberts) - niestety kobieta początkowo nie ulega jego czarowi, więc ten, w akcie cichej zemsty, wykorzystuje jej osobę na jednym z erotycznych portali i umawia ją w akwarium z napalonym lekarzem Larrym (Clive Owen). Od tej chwili rozpoczyna się między nimi istny konglomerat paskudnych posunięć, dotkliwych wypowiedzi, gdzie wszechobecne kłamstwo oraz potworny egoizm stają się motorem napędowym, kształtującym chore zależności. Żonglowanie partnerami, zemsta, motywacje, okrutna szczerość, niezdecydowanie, paradoksy to hasła, jakie żądzą w tej produkcji, czyniąc ją tak bardzo bliską rzeczywistości.

źródło ilustracji: http://1.fwcdn.pl/ph/75/90/107590/137349.1.jpg?l=1240769435000

4. „Senność”, w reż. Magdaleny Piekorz – to trzy równolegle splatające się historie, będące dramatyczno-groteskowym zapisem ludzkiej bezsilności i wynikającego z niej egzystencjalnego znużenia, totalnego wypalenia, pustki, letargu: jest więc młody lekarz Adam Cieślik (Rafał Maćkowiak), który na bok odkłada tradycje rodzinne, z prowincji urywa się do wielkiego miasta, a tam daje ujście swojej prawdziwej, homoseksualnej naturze, związując z miejscowym złodziejaszkiem Bystrym (Bartosz Obuchowicz), dalej jest osamotniona aktorka, zmagająca z nerwową narkolepsją Róża (Małgorzata Kożuchowska), zadręczająca z powodu nawracającej, lecz trafnej wizji zdrady przez męża biznesmena (Michał Żebrowski) oraz skrywający swoją chorobę nowotworową, dodatkowo cierpiący na artystyczną niemoc pisarz Robert Wojnar (Krzysztof Zawadzki), u boku z rozhisteryzowaną żoną Anną (Joanna Orleańska) i zaskorupiałym, gruboskórnym teściem. Wszyscy ospali, sztuczni, bliscy, a jednak sobie obcy, podejrzliwi, dwulicowi, uciekający z jednej konwencji w drugą, nie potrafiący podjąć konkretnej decyzji, niespełnieni, przez co nieszczęśliwi.

źródło ilustracji: http://www.tor.com.pl/upload/gallery/50613_big_po_Senn6.jpg

Dwie pierwsze propozycje, to zwyczajnie świat idealny, w którym wszystko i tak kończy się happy endem; tam ludzie po prostu są piękni i bogaci, ale tacy mają być, bo tego typu filmy realizują taki a nie inny, banalny, obklejony lukrem schemat, toteż jestem w stanie wybaczyć, zagłębiając się na chwilę w tej kolorowej, przepełnionej szczęściem rzeczywistości. A popatrzę, co mi tam; zazdrość się mnie nie trzyma, więc przełknę. Z kolei  następne, to doskonały spektakl kłamstw i rozczarowań, jakimi na co dzień wzajemnie karmią się ludzie, nierzadko na własne życzenie komplikując to, co wcale nie byłoby skomplikowane, jeśli przystanęliby na chwilę i zajrzeli w głąb siebie, w tego drugiego, naokoło. Ale oni nie patrzą, nie rozumieją, bo nie chcą albo im się zwyczajnie nie chce, bo po co.

I na koniec takie oto tegoroczne mini menu sylwestrowe ;)

Fatayer (przepis pochodzi z bloga: http://gotowaniecieszy.blox.pl/html)

Składniki (4 sztuki):

  • 400 g mąki pszennej (tortowej)
  • 2 łyżeczki sypkich drożdży
  • 0,5 łyżeczki soli
  • szczypta cukru
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego
  • 1,5 łyżki oliwy
  • letnia woda (na wyczucie)

Farsz:

  • ulubione składniki (u mnie był to: sos pomidorowy, pieczarki, kukurydza, pomidory, ser i bazylia)

Sposób przygotowania:

W misce umieścić mąkę, cukier, sól, drożdże, jogurt i oliwę, i stopniowo zalewając wodą, wyrabiać ciasto aż do momentu, gdy stanie się gładkie i elastyczne, następnie odstawić pod przykryciem na 30 minut.

Po upływie wskazanego czasu ciasto podzielić na cztery równe części, uformować z nich owalne placki, posmarować sosem, nałożyć wzdłuż farsz i mocno ściskając, połączyć ze sobą końcówki na kształt łódeczek.

Piec około 20 minut, w temperaturze 200°C

Czerwony barszcz + pasztet z cieciorki (przepis autorski)

Barszcz to po prostu wywar z dość długo gotowanych na wolnym ogniu warzyw oraz ziół (marchew, korzeń pietruszki, seler, buraki, por, cebula, ziele angielskie, liść laurowy, pieprz ziarnisty), już po odcedzeniu doprawiony solą, cukrem, cytryną i gałką muszkatołową (do smaku).

Składniki na pasztet z cieciorki (keksówka o wymiarach 18x9cm):

  • 1 szklanka cieciorki z puszki
  • 30 g kaszy jaglanej
  • 1 średnia marchewka
  • 1 średnia pietruszka
  • 0,5 średniego selera
  • liść laurowy
  • ziele angielskie
  • pieprz ziarnisty
  • sól
  • pieprz
  • suszony koperek
  • majeranek
  • wegańskie masło

Sposób przygotowania:

Kaszę jaglaną podprażyć na suchej patelni (do momentu aż zacznie wydzielać przyjemny aromat popcornu), przepłukać, wrzucić do garnka, zalać wodą i gotować do momentu wchłonięcia wody.

Marchewkę, pietruszkę, seler obrać, pokroić na mniejsze kawałki, umieścić w garnku z wodą, dodać 2 listki laurowe, 4 ziela angielskie, kilka ziarenek pieprzu i ugotować do miękkości.

Do miski wrzucić cieciorkę, odcedzone warzywa oraz ugotowaną kaszę – zblendować na gładki krem, po czym do smaku doprawić solą, pieprzem oraz suszonym koperkiem.

Masę przełożyć do wyłożonej wcześniej papierem do pieczenia i dodatkowo wysmarowanej masłem foremki, wyrównać i z wierzchu oprószyć suszonym koperkiem oraz majerankiem.

Piec około 1h (może trochę dłużej), w temperaturze 170°C

Wyjąć. Wystudzić. Pokroić.

Wegańskie, bezglutenowe banany w cieście kukurydzianym (przepis autorski)

Składniki:

  • 2 banany
  • 4,5 łyżki mąki kukurydzianej
  • 2 łyżki płatków owsianych
  • trochę więcej niż 0,5 szklanki mleka sojowego o smaku waniliowym
  • 1 łyżka oleju kokosowego
  • 2 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią
  • 0,5 łyżki bezglutenowego proszku do pieczenia

Sposób przygotowania:

Wszystkie składniki wymieszać w misce (uprzednio rozpuścić olej kokosowy) i obtoczyć w powstałym cieście pokrojone na ćwiartki banany.

Smażyć z obu stron na patelni, na niewielkiej ilości oleju kokosowego (ewentualnie orzechowego), do zezłocenia.

Drink z Piccolo

wódka + sok wyciśnięty z pomarańczy + Piccolo o smaku brzoskwiniowym

Zielony drink z kiwi

wódka + sok o smaku kaktusowym + Sprite+ zblendowane kiwi

Informacje o BlackLady

Mam na imię Justyna. Pochodzę z Częstochowy, lecz nie lubię tego miasta. Z wykształcenia jestem polonistką, z natury obserwatorką-pesymistką, która żyje ideami. Na co dzień dużo rozmyślam, pochylając się nad tym, co dziwne, tajemnicze, groteskowe, ironiczne, niedookreślone i paradoksalne – właśnie w tym tkwi siła przekazu, tam pod płaszczykiem nonsensownej mglistości szukam prawdy. Mając 4 lata wstąpiłam w świat literatury – zaczęłam czytać i już wiedziałam, że to są przestrzenie, w które pragnę się wdzierać, pragnę je też tworzyć. Słowo ma dla mnie wartość szczególną – kreuje, razi, buntuje, nęci, oburza – dlatego też literatura wydaje się być moim naczelnym zainteresowaniem. Jednak z zapałem oglądam również horrory, thrillery, filmy psychologiczne, piekę ciasta dla najbliższych, wędruję po górskich szlakach, upajam smakiem i aromatem kawy, nadto niemiłosiernie kocham psy; generalnie zwierzęta, co ma wyjaśnienie w praktykowanej przeze mnie diecie wegetariańskiej.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Drinki, koktajle, Film, Przepisy, Wszystkie wpisy, Wytrawne i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>