Filmy napisane przez życie (wszak ludzką ręką): „Jestem mordercą”, „Plac zabaw”, „Kłamstwo” i „Pożegnanie z niewinnością”

Życie ma to do siebie, że zaskakuje, bezpardonowo: i miło i okrutnie, bywa, że samoistnie, może z nudy, może z gniewu, może z czystej złośliwości strzela w twarz, wszak nierzadko jest pokierowane ludzkimi zabiegami, ustaleniami poglądami, ideałami, rozważaniami, interesami, rozgrywkami przeszytymi zaciętością, zajmowaną pozycją, łatwowiernością, egoizmem, znajomościami, zamiataniem pod dywan, kantowaniem, terroryzowaniem, przekręcaniem i w ogóle wszystkim, co najgorsze, pochodzące od samego człowieka – władcy tymczasowego, wierzącego w osobistą niezniszczalność, potęgę absolutną, która kiedyś, na pewnym etapie okaże się zapewne ułudą, zaś sama wizja rozczarowaniem.

I o ile wyobraźnia pozwala układać treści nieprawdopodobne, porywające, wyciskające z oczu najszczersze strumienie łez, o tyle poczucie, że coś faktycznie się wydarzyło bardziej zatrważa, dając do myślenia, że my bez wątpienia potrafimy być tacy wstrętni, wynaturzeni, z własnego wyboru; byle coś dla siebie ugrać – po trupach do celu.

Po takie filmy właśnie ostatnio sięgnęłam, nawet na trzy z czterech wybrałam się do kina i z góry wszystkie polecam, zaświadczając, iż nic nie boli tak, jak niewypudrowana, plugawa prawda o nas samych, bo tutaj zwyczajnie nie można się zasłonić, że scenariusz, że reżyser, taka koncepcja, tylko życie: życie z naszymi szkaradnymi decyzjami.

1. „Jestem mordercą”, reż. Maciej Pieprzyca - to historia inspirowana autentycznymi wydarzeniami z początku lat 70-tych, kiedy to na Śląsku doszło do serii brutalnych zabójstw 14 kobiet i zapowiedzi zamordowania kolejnych 7. Sprawa jest tuszowana do momentu aż ginie bratanica pierwszego sekretarza (Wiesław Cichy), wtedy też zostaje rozdmuchana przez media, w efekcie rozpoczyna się zbiorowa panika przed Wampirem z Zagłębia, którą jak najszybciej należy uciszyć. Szefem grupy dochodzeniowej zostaje młody, niezbyt doświadczony, ale bardzo ambitny porucznik Janusz Jasiński (Mirosław Haniszewski), marzący o awansie, polepszającym codzienny byt i umacniającym jego pozycję zawodową oraz społeczną. I choć jest świadomy, że stał się marionetką peerelowskiego systemu nie chce wypuścić tej okazji z rąk, w związku z tym wspomaga się nowinkami technicznymi, dzięki którym wpada na trop Wiesława Kalickiego (Arkadiusz Jakubik) - będącego w istocie prototypem Zdzisława Marchwickiego – co błyskawicznie czyni go supergwiazdorem. Niestety na pewnym etapie śledztwa zaczynają pojawiać się nieścisłości, poddające w wątpliwość winę skazanego, jednak pieniądze, sukces, sława, kolorowy telewizor, również obawa przed upokorzeniem i gniewem towarzyszy, chcących uspokoić obywateli nadszarpują jego moralność, co wręcz doprowadza do wewnętrznej autodestrukcji: manipuluje, okłamuje, pije, zdradza, naciąga fakty, zastrasza świadków, odtrąca rodzinę, przyjaciół, mieszając w głowach bliskich, współpracowników, mieszkańców, swojej własnej i samego skazańca, który w końcu wycieńczony procesem już sam nie jest przekonany, więc pyta: „zabijałem czy nie zabijałem?”, tamten z kolei, nie radząc sobie z wyrzutami sumienia oddaje mu liczne przysługi, co nie wpływa na zmianę werdyktu, bowiem Kalicki, mimo braku konkretnych dowodów, zostaje stracony.

Zmiana nazwisk i niektórych wątków czyni produkcję bardziej uniwersalną, traktującą o sprawiedliwości, naturze zła, kłamstwie nawet za cenę ludzkiego życia, by tylko spełnić czyjeś żądania, dodatkowo piąć się po szczeblach kariery.

To film o człowieku postawionym w sytuacji, która zwyczajnie go przerasta.

źródło ilustracji: http://1.fwcdn.pl/wv/05/14/40514/snap1.40514.4.jpg

2. „Plac zabaw”, reż. Bartosz Kowalski - film naprawdę drastyczny, do nakręcenia którego impulsem stało się wydarzenie z lat 90. w Wielkiej Brytanii, gdzie dwóch dziesięciolatków zakatowało dwulatka. I mimo, że ludzie wydają się być odporni na powszechnie panującą zwyrodniałość, makabrę i bezduszność, to jednak zło, przemoc oraz skrajny brak empatii wypływający w dziecięcych słowach i czynach mocniej uderza. Trójka, na pierwszy rzut oka, najzwyklejszych bohaterów, z typowego blokowiska: Gabrysia (Michalina Świstuń), Szymek (Nicolas Przygoda) i Czarek (Przemysław Baliński) przygotowuje się do uroczystości związanej z zakończeniem szkoły podstawowej: elegancka koszula, zawiązana kokarda, starannie ułożone włosy, zakupione kwiaty, niby wszystko przyziemne, ale gdzieś pomiędzy niepokoi niepełnosprawny ojciec otrzymujący policzek od opiekuńczego synalka, przekleństwa skierowane do umęczonej życiem matki, nadmierna seksualność i kuszenie na wzór dorosłej kobiety – a to takie naturalne, beznamiętne, stale nakręcane telefonem, co zaświadcza o braku intymności, bezpieczeństwa, powszechnym wystawieniu na lincz, jednocześnie ta chora przyjemność z dręczenia, utrwalenia czyjejś kompromitacji i posłania dalej, w świat, staje się motorem napędowym do dalszych, bardziej tyrańskich, bezrefleksyjnych działań. Nuda, kpiny i przedłużający powrót do domu doprowadzają do porażającego finału, nie dając żadnych odpowiedzi. Bo czy zło da się wytłumaczyć? Z czego powstaje? Kiedy zareagować? Jak wychwycić stosowny moment? I czy da się temu zaradzić? Na te pytania każdy musi odpowiedzieć samodzielnie, bowiem powszechne wyjaśnienie nie istnieje – o ile w ogóle jakiekolwiek.

źródło ilustracji: http://i.iplsc.com/-/0006268AERPBCUAV-C122.jpg

3. „Kłamstwo”, reż. Mick Jackson - to rekonstrukcja słynnego, 5-letniego, londyńskiego procesu, w którym brytyjski publicysta, negacjonista, podający się za historyka, David Irving (Timothy Spall), oskarżył Wydawnictwo Penguin i  amerykańską profesor (żydowskiego pochodzenia) Uniwersytetu Emory w Atlancie Deborah Lipstad (Rachel Weisz) o oszczerstwo w książce „Denying the Holocaust”, w której to otwarcie skrytykowała i sprzeciwiła się głoszonym przez niego tezom, jakoby Holocaust się nie wydarzył, a sam Hitler był niewinny. Absurd miał miejsce w Wielkiej Brytanii, a więc w kraju, gdzie na sali sądowej to pozwany musi udowodnić, że zarzut nie ma nic wspólnego z prawdą. Ponieważ chodzi o coś znacznie więcej niż naruszenie dobrego imienia, bo o zachowanie pamięci oraz szacunku dla bestialsko zamordowanych, nie dopuszczenie do historycznej manipulacji i nie wyrażenie zgody na szerzenie antysemityzmu, kobieta wynajmuje grono najlepszych adwokatów na czele z Richardem Ramptonem (Tom Wilkinson) oraz Anthonym Juliusem (Andrew Scott), mających na koncie wiele sukcesów (między innymi skuteczne reprezentowanie Księżnej Diany), którzy to, żeby nie podsycać przeciwnika muszą odstawić emocje na bok i w sposób jak najbardziej logiczny przedstawić dowody na istnienie Holocaustu, a po drugie odnaleźć w jego literaturze tudzież wystąpieniach nieścisłości i naciągnięcia wybielające Niemców. Dla kontrastu Irving, przekonany o swoich racjach (bo on w to autentycznie wierzył), broni się sam, a jego główną tezą jest ta, że w dachach komór gazowych, przez które ponoć wrzucano Cyklon B, nie istniały otwory, więc służyły one zupełnie innym niż się zarzuca celom (komory te zostały wysadzone przez samych Hitlerowców przed przyjazdem Armii Radzieckiej, stąd nie można jednoznacznie stwierdzić jak one wyglądały). Prawda w tym przypadku wygrywa, ale całość daje do myślenia jak łatwo ją zdeformować, w zależności od tego kto i jak ją pojmuje oraz interpretuje.

źródło ilustracji: http://bi.gazeta.pl/im/4f/4f/14/z21296463V,Kadr-z-filmu—Klamstwo–.jpg

4. „Pożegnanie z niewinnością”, reż. David Schwimmer - to film poruszający bardzo trudny, ostatnio coraz częściej nagłaśniany temat pedofilii, nie opiera się więc na jednym konkretnym wydarzeniu, ale można go odnieść do wielu pojedynczych dramatów. Rodzina Cameronów, zamieszkująca duży dom na przedmieściach, w miłości, trosce i wzajemnym zrozumieniu wychowuje trójkę dzieci: Annie (Liana Liberato), Petera (Spencer Curnutt) oraz Katie (Aislinn DeButch). Ta pierwsza, z okazji swoich 14-tych urodzin otrzymuje laptopa, i nieświadoma niebezpieczeństw czyhających na nią w Internecie zagląda na rozmaite fora i czaty, gdzie rozmawia z różnymi osobami. Tam też poznaje o dwa lata starszego Charliego (Chris Henry Coffey), który zaczyna być jej bratnią duszą, przyjacielem, kimś, kto na tym etapie życia najlepiej zrozumie, kimś, o kim się myśli, marzy, na kogo czeka, kto inspiruje, uwodzi, zachwyca, w kim można się zakochać przez szklany ekran, na kogo, nawet wtedy, gdy na jaw wychodzi, że jest starszy ciężko się obrazić, bo to przecież cały czas ten sam człowiek, tylko trochę przestraszony, że wiek stanie na drodze do rozwinięcia tej wspaniale zapowiadającej znajomości. Młoda, naiwna, zmanipulowana, doceniona w końcu przystaje na spotkanie w galerii handlowej, gdzie początkowo doznaje szoku, bowiem okazuje się, że jej chłopak ze snów jest ponad dwadzieścia lat starszy, ale mimo histerii, niezgody, zaprzeczeń piękną gadką udaje mu się ją przekonać, by nie tylko poszła z nim do kawiarni, ale również pojechała do mieszkania, w którym wskakuje w specjalnie zakupioną na tę okazję bieliznę i staje się ofiarą gwałtu. Rzecz szokuje mocniej, kiedy prawda wychodzi na światło dzienne, bowiem mimo matczynej rozpaczy (Catherine Keener) i ojcowskiego pomstowania (Clive Owen), nastolatka broni swojego oprawcy, wręcz zachowując się jak dziewczyna nie wykorzystana, lecz zakochana, przeciwko której stoją najbliżsi, przyjaciele, nauczyciele, policja i psychologowie. Jednak gdy dociera do niej, co się faktycznie stało, to poza tym, że istnieją tacy dewianci dowiaduje się, że bardzo trudno ich schwytać.

Film stanowi przestrogę dla nadmiernie ufnych dziewcząt, obrazując jak wiele czai się zagrożeń, jak obmierzły bywa człowiek, jak celowo i obrzydliwie wyrządza krzywdę drugiemu, zakładając różne maski, co w świecie wirtualnym jest rzeczą powszechną oraz banalną; tam można być każdym, tam jest miejsce na bezkarność, którą później ciężko udowodnić.

Nawiasem: tym zboczeńcem okazuje się wykładowca jej brata, ale o tym dowiaduje się już tylko widz.

źródło ilustracji: http://1.fwcdn.pl/ph/81/63/548163/248206.1.jpg

Informacje o BlackLady

Mam na imię Justyna. Pochodzę z Częstochowy, lecz nie lubię tego miasta. Z wykształcenia jestem polonistką, z natury obserwatorką-pesymistką, która żyje ideami. Na co dzień dużo rozmyślam, pochylając się nad tym, co dziwne, tajemnicze, groteskowe, ironiczne, niedookreślone i paradoksalne – właśnie w tym tkwi siła przekazu, tam pod płaszczykiem nonsensownej mglistości szukam prawdy. Mając 4 lata wstąpiłam w świat literatury – zaczęłam czytać i już wiedziałam, że to są przestrzenie, w które pragnę się wdzierać, pragnę je też tworzyć. Słowo ma dla mnie wartość szczególną – kreuje, razi, buntuje, nęci, oburza – dlatego też literatura wydaje się być moim naczelnym zainteresowaniem. Jednak z zapałem oglądam również horrory, thrillery, filmy psychologiczne, piekę ciasta dla najbliższych, wędruję po górskich szlakach, upajam smakiem i aromatem kawy, nadto niemiłosiernie kocham psy; generalnie zwierzęta, co ma wyjaśnienie w praktykowanej przeze mnie diecie wegetariańskiej.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Film, Wszystkie wpisy i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>