Liryczny romans między nią a nią – recenzja filmu „Pocałuj mnie” w reż. Alexandry-Therese Keining

Nim przejdę do recenzji filmu muszę oznajmić:

NIENAWIDZĘ LUDZI, KTÓRZY SPRZEDAJĄ I KUPUJĄ ŻYWE KARPIE (niech Cię piekło pochłonie dziadu, który dzisiaj wyławiałeś walczącą o oddech rybę i wrzucałeś ją do zrywki; i każdego, czyniącego w ten sam sposób).

Jestem tak bardzo zirytowana, że aż mną trzęsie, najchętniej wzięłabym łeb takiego gnoja i wpakowała do siatki, szczelnie ją zawiązując, żeby poczuł jakiego morderstwa i w jaki potworny sposób się dopuszcza. Nie pojmuję jak można sobie legalnie-bezemocjonalnie stanąć przed sklepem spożywczym i dokonywać takiej zbrodni na oczach milionów, którzy z łakomą radością, wynikającą z nadchodzącego obżarstwa, to wszystko aprobują, a potem albo  lecą pod figurę i wznoszą modły, albo nabijają na kij transparenty i wrogo wykrzykują hasła w obronie życia – hipokryci. Właśnie dlatego między innymi wierzę, że gdzieś istnieje jakaś pozaziemska sprawiedliwość, która da porządnego kopa w dupsko i bezwarunkowo nakaże w wielkich cierpieniach pokutować: za tę samowolę, za to społeczne przyzwolenie na morderstwo w biały dzień, za tę zabawę w Władcę Absolutnego życia i śmierci.

Sądzę, że nie ochłonę już nigdy, zatem niezmiernie wściekła przechodzę do moich luźnych refleksji na temat kilka dni temu obejrzanego melodramatu „Pocałuj mnie” w reż. Alexandry-Therese Keining. 

To piękna, choć przejmująca historia introwertycznej, zdawałoby się poukładanej, pewnej własnych poczynań Mii (Ruth Vega Fernandez), która wraz z narzeczonym Timem (Joakim Nätterqvist) udaje się na wystawne przyjęcie zaręczynowe dawno niewidzianego ojca  Lasse (Krister Henriksson) (ma mu za złe, że licznymi zdradami rozwalił rodzinę), gdzie poznaje córkę Elisabeth (Lena Endre), czyli   tatusiowej wybranki – pełną wdzięku i niewymuszonej radości Fride (Liv Mjönes). Kobiety początkowo nie pałają do siebie sympatią: pierwsza wydaje się być zbyt sztywna, z kolei druga przesadnie wyluzowana – obie względem siebie kąśliwe [zwłaszcza, że Mia skrycie oskarża tamtą najpierw o bezczelne flirtowanie z jej mężczyzną, potem o niezdrową relację z dużo młodszym bratem Oksarem (Tom Ljungman), a w międzyczasie o to, że ukradła uwagę jej rodzica]. Zaniepokojony narastającym niemym konfliktem troskliwy staruszek obmyśla sprytny plan (później bardzo, bardzo żałuje owych manewrów), w efekcie którego niewiasty lądują w drewnianym domku na odległej wyspie. A tam, pod ciemnym granatem nieba, za koronką z liści, usta nasączone czerwonym winem łączą się w namiętnym pocałunku, będącym jednocześnie dramatycznym początkiem końca i cudownym początkiem początku; bowiem kończy się 7-letni związek Mii, jej chłodna stabilność, rygorystyczna uczciwość, wizja wspólnej przyszłości (w tym trzeba odwołać zaplanowany ślub) i samej siebie, zaufanie partnera, równowaga oraz pozorna tolerancja papcia, udana relacja Fridy z uczuciową Elin (Josefine Tengbland), natomiast zaczyna sieć kłamstw, wewnętrzny spór, balansowanie na krawędzi, zagubienie, rozstania i powroty, rozpaczliwa próba wznowienia dawnej rzeczywistości, otwarte przyznanie (przede wszystkim przed  samą sobą) do tożsamości seksualnej, odważna, mimo że czasem zlękniona walka ze społecznym zacofaniem, o życie w prawdzie, spokój i radość, oszałamiające chwile, fascynacje, spełniona, wszak zakazana pożądliwość, kuszące spojrzenia, słodkie szepty i bolesne łzy, ale… nadchodzącego szczęścia.

„Pocałuj mnie” to szalenie magnetyzująca, chociaż nie pozbawiona pesymizmu, rys i dysharmonii opowieść, taki liryczny, subtelny romans, w którym nikt nigdzie się nie spieszy, ale ta powolność wcale nie jest nudna, a wręcz przeciwnie: daje czas na rozważania, przewartościowanie stwardniałych przekonań, pozwala poczuć wątpliwości i trawiącą ciała płomienność, wsłuchać w melodię serc, po prostu dokładnie przyjrzeć kształtowaniu kobiecej miłości z jej wszystkimi czułymi gestami i emocjonalnymi dialogami.

źródło ilustracji: http://1.fwcdn.pl/po/99/08/619908/7537365.3.jpg

źródło ilustracji: https://www.outfilm.pl/sites/default/files/styles/outfilm_film_touchcarousel/public/public%3A/kyss-mig.jpg?itok=gUrATiYm

źródło ilustracji: http://kameraakcja.com.pl/wp-content/uploads/2016/09/film_Poca%C5%82uj-mnie_foto.jpg

źródło ilustracji: https://fangirlsarewe.files.wordpress.com/2014/07/kyss-mig18595221.jpg

źródło ilustracji: http://i.iplsc.com/w-ukryciu-juz-nie-homoseksualisci-na-ekranie/0004CEWD640PKQ0R-C411-F4.jpg

Informacje o BlackLady

Mam na imię Justyna. Pochodzę z Częstochowy, lecz nie lubię tego miasta. Z wykształcenia jestem polonistką, z natury obserwatorką-pesymistką, która żyje ideami. Na co dzień dużo rozmyślam, pochylając się nad tym, co dziwne, tajemnicze, groteskowe, ironiczne, niedookreślone i paradoksalne – właśnie w tym tkwi siła przekazu, tam pod płaszczykiem nonsensownej mglistości szukam prawdy. Mając 4 lata wstąpiłam w świat literatury – zaczęłam czytać i już wiedziałam, że to są przestrzenie, w które pragnę się wdzierać, pragnę je też tworzyć. Słowo ma dla mnie wartość szczególną – kreuje, razi, buntuje, nęci, oburza – dlatego też literatura wydaje się być moim naczelnym zainteresowaniem. Jednak z zapałem oglądam również horrory, thrillery, filmy psychologiczne, piekę ciasta dla najbliższych, wędruję po górskich szlakach, upajam smakiem i aromatem kawy, nadto niemiłosiernie kocham psy; generalnie zwierzęta, co ma wyjaśnienie w praktykowanej przeze mnie diecie wegetariańskiej.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystkie wpisy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>