Tęczowy torcik piankowy (bez pieczenia)

Jeśli ktoś się uprze, to taki deser może wykonać jeszcze dziś, bo ani nie wymaga tytanicznego nakładu pracy, ani dużo czasu, ani nawet wymyślnych składników (w sumie to jakiekolwiek galaretki + mleko skondensowane niesłodzone, czyli to, które dodaje się do kawy), a jest nim magicznie kolorowy torcik, który w konsystencji przypomina coś pomiędzy pianką, ptasim mleczkiem, a panna cottą – jest niezwykle delikatny, owocowy i  przy tym niezbyt słodki. Jego wierzch można udekorować bitą śmietaną oraz wszelkimi cukrowymi posypkami, ale można też posypać tylko wiórkami białej czekolady lub kokosowymi, można też nie dekorować niczym, bo sam w sobie wygląda jak wyjęty z lodówki z jakiejś dziecięcej bajki ;)

Prosty, smaczny, orzeźwiający (bo serwuje się dobrze schłodzony), lekki niczym chmurka i pstrokaty (barwy układają się jeszcze efektowniej, tak pasami, gdy masy lepiej stężeją; ja zaczęłam nakładać na siebie zbyt rzadkie) jak te wszystkie sylwestrowe ozdoby, fajerwerki i postanowienia  :-P

Przepis na tęczowy torcik piankowy (bez pieczenia) (tortownica o średnicy 23cm) (Przepis pochodzi z bloga: http://zjemto.blox.pl/html)

Składniki:

Torcik:

  • 410 g mleka skondensowanego niesłodzonego (schłodzonego)
  • 3 galaretki: niebieska, czerwona, żółta (każda rozpuszczona w 250 ml wrzątku)

*w wersji wegetariańskiej należy użyć galaretek z agarem

Dodatkowo:

  • 250 ml śmietany 30%
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 1 fix do śmietany
  • biała czekolada (starta na tarce)
  • kolorowa, błyszcząca posypka

Sposób przygotowania:

Każdą galaretkę rozpuścić w 250 ml wody – wystudzić, ale zwracać uwagę na to, by wciąż była płynna.

Schłodzone mleko skondensowane niesłodzone ubić do momentu spienienia i podzielić na 3 równe części – do każdej części wmiksować jedną galaretkę.

Dno tortownicy szczelnie wyłożyć papierem do pieczenia lub folią spożywczą. Na środek wyłożyć 5 łyżek pianki niebieskiej, potem 5 czerwonej, 5 żółtej, znowu 5 niebieskiej i tak aż do skończenia galaretek.

Torcik wstawić do lodówki, żeby dobrze stężał, a gdy tak się stanie udekorować wierzch ubitą z fixem i cukrem pudrem kremówką, wiórkami białej czekolady oraz kolorową, błyszczącą posypką.

Informacje o BlackLady

Mam na imię Justyna. Pochodzę z Częstochowy, lecz nie lubię tego miasta. Z wykształcenia jestem polonistką, z natury obserwatorką-pesymistką, która żyje ideami. Na co dzień dużo rozmyślam, pochylając się nad tym, co dziwne, tajemnicze, groteskowe, ironiczne, niedookreślone i paradoksalne – właśnie w tym tkwi siła przekazu, tam pod płaszczykiem nonsensownej mglistości szukam prawdy. Mając 4 lata wstąpiłam w świat literatury – zaczęłam czytać i już wiedziałam, że to są przestrzenie, w które pragnę się wdzierać, pragnę je też tworzyć. Słowo ma dla mnie wartość szczególną – kreuje, razi, buntuje, nęci, oburza – dlatego też literatura wydaje się być moim naczelnym zainteresowaniem. Jednak z zapałem oglądam również horrory, thrillery, filmy psychologiczne, piekę ciasta dla najbliższych, wędruję po górskich szlakach, upajam smakiem i aromatem kawy, nadto niemiłosiernie kocham psy; generalnie zwierzęta, co ma wyjaśnienie w praktykowanej przeze mnie diecie wegetariańskiej.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystkie wpisy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>