Menu sylwestrowe dla Niej i dla Niego: pomidorowa kapuścianka, drożdżowe rogaliki a la pizza, faszerowane łódeczki ziemniaczane, sałatka ze szpinakiem, figami i orzechami oraz drink z Malibu

Noworoczną granicę czasu przekroczyłam z przymrużeniem oka, bo takie momenty nie są dla mnie ani żadnym przełomem, ani symbolem; ot kolejną kartką wydartą z kalendarza, którą chce się samodzielnie zapisać, ale nie zawsze można nią pokierować, bo bywa, że nie ma się na coś wpływu. Nie zakupiłam notesu, nie stworzyłam w nim listy postanowień i nie podsumowałam uprzedniego roku (niby minął, a przeszłość jest tak bliska, że niemal dotykam ją palcami), bo z pewnych mentalnych powodów nie mam tego w zwyczaju, ale słów kilka o tym w następnym wpisie.

Nie wiem czy będzie lepiej, jednak chciałabym, by nie było gorzej, bo wiem, że gorzej zawsze być może, ponieważ nikt nie otrzymał obietnicy na wieczną pomyślność, a szczęście to już raczej kwestia umiejętności doszukania się go w swojej niedużej, odgrodzonej rzeczywistości; mimo wszystko staram się nie ufać nadziei, bo małpa zwodniczo ślubuje, potem ściąga boleśnie na sam dół, w najbardziej ohydne moczary życiowo-psychicznego rozczarowania.

Poziom śniegu osiągnął wartość zero, ale honorowo zastąpiła go baśniowa, niby wełnista, a jednocześnie aksamitna jak krem mgła. Czarna noc miała w sobie magię i zabarwienie Jego błękitnych oczu, na które padał cień z plastikowego gangsterskiego kapelusza (moje z kolei osłaniała i otaczała ażurowa maska, nie mająca absolutnie nic wspólnego z nakładaniem i zmienianiem sytuacyjnych tudzież towarzyskich masek), a kolorowe wybuchy tych wszystkich rakiet, wyrzutni i fontann nie były tak spektakularne jak chociażby 2 lata temu, co w zasadzie i tak nie wywarło na mnie żadnego wrażenia; podejrzewam, że znaczący wpływ ma tutaj ogromne współczucie dla wszelkich kochanych sierściuchów i futrzaków, które kompletnie nie rozumieją tego typu atrakcji, w efekcie, z tego niezrozumienia, popadają w straszliwą histerię (raz, że ich prywatni ludzie powinni wtedy zadbać o podanie im środków uspokajających, a dwa, że tak właściwie to pozostali mogliby zmądrzeć i przejść na pokazy laserowe; a tak w ogóle to najfajniejsze są zimne ognie, bo mają w sobie magię serc oraz przeszłości – emanują takim intymnym pięknem) – ja akurat otrzymałam tę łaskę losu, że moje czworonożne dziewczyny mają te głupie atrakcje głęboko pod ogonami, więc żaden wybuch nie jest w stanie ich strwożyć czy złamać, stąd najedzone i wybiegane, snem spokojnym, kompletnie nieświadomie pojawiły się w roku 2018, nie odczuwając ni żalu, ni różnicy – a wyglądało to jak na poniżej załączonym:

My z kolei cieszyliśmy się tą ciszą i w tej ciszy (pomijając parę eksplozji w tle, na które zerkaliśmy zza kuchennego okna, sącząc schłodzonego, nabąbelkowanego szampana o smaku białej truskawki) sobą, zapominając o czymś takim jak pojęcie czasu (o czym w zasadzie ja i tak raczej nie myślę, uznając go za coś zupełnie względnego), a pośród tych rozmów, spojrzeń i gestów obejrzeliśmy „500 dni miłości” w reż. Marca Webba, mając na stole kilka naprawdę smacznych potraw, drinków i słodkości, których przepisami od serca się podzielę, bo można je przecież przyrządzić nie tylko w Sylwestra ;)

Pomidorowa kapuścianka z ziemniakami i natką pietruszki, czyli syta, rozgrzewająca, jesienno-zimowa, lekko kwaśna (bo z kapusty kiszonej), rzadka (a nie gęsta jak choćby leczo), nie zabielana śmietaną zupa – po przepis zapraszam TUTAJ, bo wedle sumienia każdy zdecyduje w jakiej wersji ją wykona (u mnie wywar warzywny i bio warzywna kostka rosołowa), która była serwowana z…

mięciutkimi, aromatycznymi, solidnie nafaszerowanymi ziołowymi rogalikami drożdżowymi a la pizza (8 sztuk) (przepis pochodzi z bloga: http://gotowaniecieszy.blox.pl/html)

Składniki:

Ciasto:

  • 220 g mąki pszennej (tortowej)
  • 125 ml ciepłej wody (około 40°C)
  • 2 łyżki oleju
  • 5 g suchych drożdży
  • 1 pełna łyżeczka cukru
  • 0,5 łyżeczki soli
  • 1 pełna łyżeczka ziół prowansalskich
  • 3 ząbki czosnku

Farsz:

  • sos pomidorowy (lub koncentrat wymieszany z ziołami prowansalskimi)
  • podsmażone na maśle pieczarki
  • czerwona papryka
  • tarty ser żółty

Sposób przygotowania:

W misce wymieszać: mąkę, suche drożdże, cukier, sól, zioła prowansalskie i starty na drobnych oczkach tarki czosnek. Wodę połączyć z olejem i wlać do miski – zagnieść ciasto, uformować w kulę i odstawić pod przykryciem na 30 minut.

Wyrośnięte ciasto rozwałkować na okrąg, podzielić nożem na 8 trójkątów, każdy z nich posmarować sosem pomidorowym (lub koncentratem wymieszanym z ziołami), a następnie wyłożyć porcję sera, papryki i pieczarek, po czym zwinąć i uformować w rogaliki – ułożyć na blaszce wcześniej wyłożonej papierem do pieczenia i odstawić na 15 minut.

 Piec około 15-17 minut, w temperaturze 200°C (muszą się lekko zarumienić).

Potem chrupiące, lekko zarumienione zapiekane z serem, wypełnione pomidorkami koktajlowymi i pieczarkami łódeczki ziemniaczane podane z sosem koperkowym (8 sztuk)

Składniki:

  • 4 dość duże ziemniaki
  • 1 czerwona cebula
  • pomidorki koktajlowe
  • podsmażone pieczarki
  • ser żółty w plasterkach
  • majonez, śmietana lub jogurt
  • masło
  • sól
  • pieprz
  • suszony koperek

Sposób przygotowania:

Ziemniaki ugotować w mundurkach w osolonej wodzie do momentu, aż staną się miękkie, ale nie tak, by się rozpadały. Wyjąć. Wystudzić. Przeciąć na pół i wydrążyć łyżeczką środek.

Środek ziemniaka utłuc z masłem, dodać podsmażone, starte na drobnych oczkach tarki pieczarki, zeszkloną, pokrojoną w niedużą kostkę czerwoną cebulę, majonez, sól, pieprz i suszony koperek do smaku – dokładnie wymieszać.

Tak przygotowanym farszem nadziać ziemniaki, z lekką górką, poukładać na niej plasterki pomidorków koktajlowych, przykryć plastrami sera żółtego i z wierzchu oprószyć suszonym koperkiem.

Zapiec w piekarniku około 15-20 minut, w temperaturze 200°C (muszą się lekko zarumienić).

Podawać z sosem koperkowym/pieczarkowym/chrzanowym/śmietanowym/jogurtowym.

Z kolei dla mnie świeża, przepyszna, bogata w składniki sałatka ze szpinakiem, pieczonym burakiem, pomidorem, figami, oliwkami nadziewanymi migdałami, awokado, orzechami włoskimi, sezamem i kremem z octu balsamicznego.

A poza szampanem królował drink z Malibu i mlekiem skondensowanym (Malibu+mleko skondensowane słodzone+kostki lodu+wisienki koktajlowe).

No i deser, a tu blondie z masłem orzechowym i orzechami pekan oraz…

…wegańskie ciasto gruszkowe z tahini oraz orzechami macadamia

ale to już są receptury godne odrębnych wpisów ;)

Informacje o BlackLady

Mam na imię Justyna. Pochodzę z Częstochowy, lecz nie lubię tego miasta. Z wykształcenia jestem polonistką, z natury obserwatorką-pesymistką, która żyje ideami. Na co dzień dużo rozmyślam, pochylając się nad tym, co dziwne, tajemnicze, groteskowe, ironiczne, niedookreślone i paradoksalne – właśnie w tym tkwi siła przekazu, tam pod płaszczykiem nonsensownej mglistości szukam prawdy. Mając 4 lata wstąpiłam w świat literatury – zaczęłam czytać i już wiedziałam, że to są przestrzenie, w które pragnę się wdzierać, pragnę je też tworzyć. Słowo ma dla mnie wartość szczególną – kreuje, razi, buntuje, nęci, oburza – dlatego też literatura wydaje się być moim naczelnym zainteresowaniem. Jednak z zapałem oglądam również horrory, thrillery, filmy psychologiczne, piekę ciasta dla najbliższych, wędruję po górskich szlakach, upajam smakiem i aromatem kawy, nadto niemiłosiernie kocham psy; generalnie zwierzęta, co ma wyjaśnienie w praktykowanej przeze mnie diecie wegetariańskiej.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Drinki, koktajle, Przepisy, Wszystkie wpisy, Wytrawne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>